Jako szpitalny nowicjusz, mając okazję spędzić kilka dni jako pacjent tejże placówki, miałem dość sporo czasu na różne refleksje. 7 dni - 7 refleksji. Oto one:
1. Szpitalne jedzenie
Generalnie ludzie narzekają na szpitalne jedzenie. Moim zdaniem wszystko idzie w dobrym kierunku. Ewidentnie widać inspiracje książką Jamie Olivera pt. „Pięć składników” :) Poniżej przekrój przez 3 dzienne posiłki.
Jeśli chodzi o kaloryczność to podliczyłem, że mniej więcej jest to 1750 kcal. W tym 290g węglowodanów, 65g białka, 45g tłuszczy. Prawie idealny zestaw na ładowanie węglowodanami przed jakimiś zawodami :) Totalny brak zbilansowania.
2. Chmury
Kiedy ostatni raz mieliście czas się zatrzymać i popatrzeć na chmury. Jako dziecko lubiłem to robić i wynajdować w nich różne fantastyczne postaci i kształty. Leżąc akurat przy oknie przypomniałem sobie jakie to fajne.
3. Pielęgniarki
Pielęgniarki to tak na prawdę osoby, z którymi ma się najwięcej interakcji. Doglądają, zmieniają kroplówki, robią zastrzyki. Starają się robić to wszystko z uśmiechem i w miarę możliwości bezboleśnie. Mając kilka różnych pobrań dziennie bardzo doceniałem ich profesjonalizm i podejście do pacjenta. Są moim zdaniem kluczowym personelem w szpitalu. Czy zarabiają adekwatnie do roli?
4. Legitymacja Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi
Czy do prywatnych placówek medycznych jak i szpitali państwowych można być przyjętym jak VIP i poza kolejnościa? Odpowiedź brzmi - TAK! Trzeba jednie posiadać w/w legitymację.
Jak ją zdobyć? W przypadku mężczyzn wystarczy oddać już 6 litrów krwi. Biorąc pod uwagę, że jednorazowo oddaje się 250ml, z minimum 2 miesięcznym odstępem, taką legitymację można zdobyć w 5 lat.
Zaczynając swoją przygodę z oddawaniem krwi jeszcze w czasach studenckich nie przypuszczałem, że kiedykolwiek skorzystam z benefitów z tego wynikających.
5. Ciepła woda
Jest, ale trzeba z 5 minut poczekać aż zleci zimna. Warto o tym wiedzieć zanim weźmie się orzeźwiający poranny prysznic :)
6. Towarzysze niedoli
Poczciwie wyglądający ludzie, jak ja, mają przegwizdane. Wszechwiedzący gataliwy omnibus jakimś szóstym zmysłem wykryje poczciwca z drugiego skrzydła szpitala. I niczym pies gończy podąży w jego kierunku.
Jedyny plus tego taki, że już wiem co to "szwedka" (małą literą pisana) oraz kto jako pierwszy zapoczątkował skok w zwyż, w formie, którą możemy obecnie obserwować na zawodach (przez plecy - nie tygrysem).
Nie udało „nam” się jednak ustalić kto wymyślił telemark i po co :)
7. “Czas jest tu płynny”
To zdanie z jednego z opowiadań Neila Gaimana ze zbioru pt. “Rzeczy ulotne”. Doskonale odnosi się do rzeczywistości szpitalnej.
Czas płynie szybciej jak odwiedza cię rodzina i bliscy, a zwalnia w momencie zabiegów. Pomiar samego czasu też jest trochę inny. Ja go mierzyłem od kroplówki do kroplówki. Pewnie dlatego, że wenflon starczał jedynie na około 3 wlewy i potem się zatykał, a co za tym idzie czekała mnie wymiana i przekłucie w inne miejsce. Pozostawały więc tylko marzenia o powrocie do domu i do bliskich. Sprawa oczywista. Szczególnie biorąc pod uwagę wszystko co wymieniłem powyżej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz