Po blisko półrocznej przerwie w treningach, spowodowanej totalnym osłabieniem i spadkiem odporności organizmu po incydencie szpitalnym, wróciłem do treningów!
Ależ to wspaniałe uczucie!
Przeprosiłem się z moim Fenixem, zainstalowałem dostępne aktualizacje i skorzystałem z nowych funkcji, a mianowicie utworzyłem sobie plan treningowy na 5km wybierając sobie za trenera Jeffa Galloway'a. Jako, że w tym roku planuję jedynie 2 starty triathlonowe na dystansie sprinterskim założyłem w planie treningowym cel tempa biegu na 5:30 min/km. Podczas kreowania planu można sobie dodatkowo ustalić ile treningów chcemy przeprowadzić w tygodniu i w które konkretnie dni. Fajne w tym planie jest to, że aktualizuje się on na bieżąco w zależności od jakości moich treningów, postępów i wydolności organizmu. Pokazuje też jakie są szanse na to, że zrealizuję założony cel.
Po każdym treningu mam udostępnione filmiki bądź artykuły z poradami od trenera. Generalnie Jeff jest zwolennikiem RWR (Run Walk Run), czyli biegnij, idź, biegnij. Badania, które przeprowadził dowodzą, że takie podejście do pokonania założonego dystansu gwarantuje zmniejszenie prawdopodobieństwa urazów i kontuzji oraz przyczynia się do szybszego jego pokonania niż biegnąc nieprzerwanie.
Plan rozpoczął trening wstępny, tzw. bieg wzorcowy, na podstawie którego został zbudowany kolejny tydzień ćwiczeń biegowych. 5 minutowy bieg z maksymalną prędkością miał oszacować moje możliwości i predyspozycje. Szału nie było, ale od czegoś trzeba zacząć...
Jeśli chodzi o basen, to również bieda. Ledwo przepłynąłem 500m kraulem, a i tak musiałem się posiłkować żabką (100m). Mam jeszcze 3.5 miesiąca, aby wrócić do formy.
Rower - pierwszy wypad, trudno nazwać treningiem. Raczej nazwałbym to rekonesansem. Brak ćwiczeń na ternażerze w zimę odbił się mocnym spadkiem formy.
Relive 'Rowerowy rozruch.'
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz