Gdy tylko zobaczyłem na stronie
www.riqqon.pl oferowane tam zawieszki na medale stwierdziłem, że muszę je przetestować. Bardzo spodobał mi się pomysł owinięcia wstążki, na której wisi medal i schowanie jej w konstrukcji zawieszki. Po takim zabiegu medal po pierwsze wygląda kozacko, a po drugie nie zajmuje tle miejsca na ścianie.
Wiadomo, że kolekcja z czasem rośnie w przeciwnieństwie do miejsca na nią przeznczonego. Dodatkowo mobilność zawieszek daje duże możliwości jeśli chodzi o ich prezentację i układ.
Aby cieszyć się w pełni tą mobilnością postanowiłem pomalować swój "wall of fame" farbą magnetyczno-tablicową. Do tego celu zakupiłem farbę firmy
NOXAN, a konkretnie
tą właśnie. Do pomalowania 1,7m2 zużyłem 2 puszki farby. Wyszło ze 12 warstw. Dopiero przy takiej ilości ściana nabrała takich właściwości magnetycznych, które umożliwiły udźwignięcie zawieszki... ale niestety bez medalu.
Przyszło mi do głowy, aby zakupić dodatkowe
magnesy neodymowe z nadzieją, że większa powierzchnia styku ze ścianą da radę utrzymać zawieszkę i medal. Niestety większe magnesy też się nie sprawdziły
 |
| blaszki mocujące |
W prawdzie do każdej zawieszki dołączona jest specjalna blaszka, którą można nakleić na ścianę, ale tym samym traci się na mobilności. Niestety nie miałem innego wyjścia. Aby jednak trochę wyjść na swoje, do przymocowania blaszki użyłem usuwalnych plastrów montażowych tesa Powerstrips. Istnieją one w kilku rozmiarach i o różnej sile udźwigu. Ja zastosowałem "przezroczyste" o maksymalnym udźwigu 200g, co w zupełności wystarczyło.
 |
| zamocowana blaszka przy użyciu plastrów tesa |
Teraz z niecierpliwością, bo po zamontowaniu medale wyglądają czadowo, czekam na zamówioną resztę zawieszek, aby należycie udekorować mą ścianę.
 |
| testowa część kolekcji żony |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz