piątek, 5 lipca 2019

Lidzbark Welski - Triathlon - 1/8 IM

Plaża w Lidzbarku.
Triathlon w Lidzbarku Welskim to impreza z serii LOTTO Triathlon Energy. Jest to całkiem nowa lokalizacja na mapie triathlonu, bo pierwsze zawody odbyły się tu w 2016 roku. Co za tym idzie, jest jeszcze trochę miejsca na pewne poprawki i ulepszenia - nie umniejszając wcale organizacji całej imprezy.

Nie będę się jakoś specjalnie rozwodził nad każdym z etapów. Napiszę co najbardziej zapadło mi w pamięć.

Pływanie

Ze względu na wysoką temperaturę wody pianki były dozwolone jedynie na dystansie 1/2 IM.

Rower

Logicznie rzecz biorąc, to liczba zjazdów powinna być taka sama jak liczba podjazdów. Ja natomiast odniosłem wrażenie, że były tylko podjazdy.


Zaraz po wyjeździe z miasta, jeszcze przed miejscowością Jeleń na polach po lewej stronie można było zauważyć w kilku miejscach przepiękny Barszcz Sosnowskiego. Aż dziw, że nikt tego jeszcze nie usunął.

Bieg

Bardzo fajna trasa biegowa, bo zacieniona. Ze względu na piekielny upał całość dystansu pokonałem naprzemian idąc i biegnąc.



Meta

Meta ulokowana była w znacznej odległości o strefy zmian. Jesli ktoś chciał skorzystać z dobrodziejstw lokalnych wystawców musiał się udać do depozytu w strefie zmian, zabrać portfel i spowrotem udać się metę. Gdy dotarłem do strefy zmian, nie chciało mi się już ponownie iść na metę.
Dla zawodników, którzy ukończyli wyścig organizator przewidział ciepły posiłek i piwo. Szkoda, że nie było żadnej opcji dla osób niejedzących mięsa, a piwo było jedynie alkoholowe. Na szczęście Panie z Koła Gospodyń Bryńsk poratowały mnie nieodpłatnie swoimi specjałami, za co bardzo dziękuję!

Co mi się podobało:

- kameralność imprezy (niewielka liczba zawodników)
- pływnie - czysta i ciepła woda
- wolontariusze
- dobrze rozplanowana i przestronna strefa zmian
- dobrze ulokowane punkty żywieniowe
- krajobraz
- zacieniona trasa biegowa
- kurtyna wodna na trasie
- owoce i napoje na mecie
- baseny dla ochłody na mecie
- parking w pobliżu startu

Co możnaby usprawnić w przyszłości:

- lepiej oznaczone dojście do biura zawodów z plaży i strefy zmian
- strefa zmian gdzieś bliżej finishu, aby możnabyło odebrać portfel z depozytu i skorzystać z dobrodziejstw lokalnych wystawców
- przewidziany posiłek również dla osób, które nie jedzą mięsa
- zdjęcia zawodników chociaż z mety

Lidzbark Welski polecam wszystkim do wypróbowania podczas kolejnych startów.



Link do relacji Lidzbrak TV - 1:17 pojawiam się w wodzie na drugim planie.


Poniżej filmik jednego z zawodników wraz z komentarzem:


piątek, 7 czerwca 2019

Triathlon Grodzisk Mazowiecki - sprint (750m/20km/5km)

Przed zawodami

Muszę przyznać, że adaptacyjne treningi biegowe wg planu Garmina dały świetne efekty. Dzięki nim mój pułap tlenowy w 4 miesiące zwiększył się z 40 ml/kg/min do 47 ml/kg/min. Nigdy wcześniej nie osiągnąłem takiej wartości!
Pułap tlenowy to wskaźnik wydolności sercowo-naczyniowej, który powinien wzrastać w miarę poprawy kondycji. Pułap tlenowy to maksymalna ilość tlenu (w mililitrach) na minutę, jaką można wchłonąć w przeliczeniu na kilogram masy ciała w przypadku maksymalnego wysiłku. 
W/w plan miał mnie przygotować do ukończenia 5km biegu w tempie 5:30 min/km. Czy się udało? Oto odpowiedź...

Wszystko to udało mi się osiągnąć ustawiając 3 treningi biegowe, jeden rowerowy i jeden basenowy w tygodniu. Rezultat jak dla mnie bardzo zadowalający. Do życiówki na 5 km zabrakło mi 21 sekund.

Jeśli to w lutym, kiedy to rozpocząłem przygotowania, miałbym wystartować w zawodach, ukończyłbym je pewnie w poniższym czasie:

Pływanie (750m) Rower (20km) Bieg (5km) TOTAL
luty
00:19:11
01:06:00
00:33:55
01:59:06
maj
00:17:48
00:42:57 00:25:46 01:26:31

Do powyższego trzeba dodać jeszcze z 5 minut na strefy zmian. Oczywistym jest też, że powyższe czasy są indywidualnymi testami. W zawodach trzeba połączyć wszystkie te trzy dyscypliny. Raczej nie jestem jeszcze gotowy żeby złamać 1.5h, ale zobaczymy jak wyjdzie. Mam chociaż nadzieję, że ukończę poniżej 1 godziny i 40 minut.

Teraz tydzień przerwy od treningów i regeneracja do niedzielnych zawodów.


Dzień startu

Nigdy nie byłem jeszcze tak spokojny i wyluzowany przed zawodami. Nawet żołądek tym razem mi odpuścił. Z tego stanu nie wyprowadziła mnie nawet informacja od organizatorów, że ze względu na wysoką temperaturę wody start w piankach na krótszych dystansach (w tym moim) jest zakazany. Wszystko na luzie i bez spęcia. Może dlatego, że wiedziałem, iż przygotowałem się na tyle ile mogłem.
Pływanie poszło całkiem sprawnie. Duża ilość wodorostów na drugim ze stawów nawet na moment nie wybiła mnie z rytmu. Jak ktoś przeżył ten syf z Płocka z 2017 roku, to nic mu już nie będzie straszne. Troszeczkę porozpychali się zawodnicy dystansu olimpijskiego, którzy startowli 5 minut po dystansie sprinterskim i całkiem szybko nas dogonili.
Trasa rowerowa zasadniczo płaska z jednym podjazdem. Połowa pętli pod wiatr, ale druga za to już z wiatrem. Nie ma się tutaj za bardzo nad czym rozwodzić. Nie jestem tylko pewien, czy widziałem jakiś punkt żywieniowy/nawodnienia na trasie. Może nie zwróciłem uwagi.
Na biegu tegoż punktu nie dało się już przeoczyć. Jako, że wciąż byłem wyluzowany to pozwoliłem sobie nawet zwolnić i spokojnie się napić. Finalne tempo biegowe i tak miałem lepsze niż kiedykolwiek i mogłem jeszcze nadrobić straty na pływaniu. Koniec końców udało mi się nadrobić 26 pozycji w ogólnym rankingu. No cóż pływać już raczej nie będę szybciej, mogę co najwyżej poprawić rower i bieg.

Ogólnie oceniając impreza bardzo dobrze zorganizowana. Była to moja pierwsza impreza z serii Elemental TRI Series i chyba jedna z fajniejszych, w których brałem udział. Jest duża szansa, że za rok też się zjawię w Grodzisku.


Wyniki (oficjalne):

pływanie - 00:21:17
T1           - 00:02:15
rower      - 00:44:40
T2           - 00:02:48
bieg         - 00:27:26

Suma: 01:38:26 - także założenia sprzed startu zostały spełnione :-)








poniedziałek, 18 lutego 2019

Powrót

Po blisko półrocznej przerwie w treningach, spowodowanej totalnym osłabieniem i spadkiem odporności organizmu po incydencie szpitalnym, wróciłem do treningów!
Ależ to wspaniałe uczucie! 

Przeprosiłem się z moim Fenixem, zainstalowałem dostępne aktualizacje i skorzystałem z nowych funkcji, a mianowicie utworzyłem sobie plan treningowy na 5km wybierając sobie za trenera Jeffa Galloway'a. Jako, że w tym roku planuję jedynie 2 starty triathlonowe na dystansie sprinterskim założyłem w planie treningowym cel tempa biegu na 5:30 min/km. Podczas kreowania planu można sobie dodatkowo ustalić ile treningów chcemy przeprowadzić w tygodniu i w które konkretnie dni. Fajne w tym planie jest to, że aktualizuje się on na bieżąco w zależności od jakości moich treningów, postępów i wydolności organizmu. Pokazuje też jakie są szanse na to, że zrealizuję założony cel.

Po każdym treningu mam udostępnione filmiki bądź artykuły z poradami od trenera. Generalnie Jeff jest zwolennikiem RWR (Run Walk Run), czyli biegnij, idź, biegnij. Badania, które przeprowadził dowodzą, że takie podejście do pokonania założonego dystansu gwarantuje zmniejszenie prawdopodobieństwa urazów i kontuzji oraz przyczynia się do szybszego jego pokonania niż biegnąc nieprzerwanie.

Plan rozpoczął trening wstępny, tzw. bieg wzorcowy, na podstawie którego został zbudowany kolejny tydzień ćwiczeń biegowych. 5 minutowy bieg z maksymalną prędkością miał oszacować moje możliwości i predyspozycje. Szału nie było, ale od czegoś trzeba zacząć...

Jeśli chodzi o basen, to również bieda. Ledwo przepłynąłem 500m kraulem, a i tak musiałem się posiłkować żabką (100m). Mam jeszcze 3.5 miesiąca, aby wrócić do formy.

Rower - pierwszy wypad, trudno nazwać treningiem. Raczej nazwałbym to rekonesansem. Brak ćwiczeń na ternażerze w zimę odbił się mocnym spadkiem formy.

Relive 'Rowerowy rozruch.'

Wegetariańska dieta ketogeniczna - One More Luv - recenzja

Wstęp Kiedy waga łazienkowa pokazała bez ostrzeżenia numerek zaczynający się od cyfry 9 postanowiłem zareagować. Jako, że miesiąc temu miałe...