Moim
celem do dnia zawodów było poprawienie rekordu trasy, który plasował się w
okolicach 58 minut. Niestety tuż przed startem okazało się, że szwagier porywa
się na 55 minut w swoim debiucie na tym dystansie. Nie mogłem tego tak
zostawić. Spiąłem, więc poślady i wykręciłem czas 00:55:29, o jakieś 45
sekund wyprzedzając szwagra i tym samym bijąc swój własny rekord tej akurat
trasy.
Było bardzo gorąco, co nie ułatwiało biegu. Nie
mam w zwyczaju na takim dystansie korzystać z punktów nawadniających, ale rozsądek,
tym razem, zwyciężył. Szkoda, że nie u wszystkich. Widziałem na trasie kilka
osób, którymi musieli zająć się sanitariusze. Nie widziałem za to, po raz
pierwszy chyba, kibiców z równoległej akcji „maszeruję kibicuję”. Podejrzewam,
że to przez to, iż tak pędziłem i nie zdążyli dotrzeć do miejsca na trasie, w
którymi mieli się mijać z biegaczami.
Impreza bardzo udana i szkoda tylko, że tak
mało spotkałem na trasie znajomych.
![]() |
| fot. Andrzej Jurewicz |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz