poniedziałek, 3 października 2016

Biegnij Warszawo 2016 - mini relacja

        Moim celem do dnia zawodów było poprawienie rekordu trasy, który plasował się w okolicach 58 minut. Niestety tuż przed startem okazało się, że szwagier porywa się na 55 minut w swoim debiucie na tym dystansie. Nie mogłem tego tak zostawić. Spiąłem, więc poślady i wykręciłem czas 00:55:29, o jakieś 45 sekund wyprzedzając szwagra i tym samym bijąc swój własny rekord tej akurat trasy.
Było bardzo gorąco, co nie ułatwiało biegu. Nie mam w zwyczaju na takim dystansie korzystać z punktów nawadniających, ale rozsądek, tym razem, zwyciężył. Szkoda, że nie u wszystkich. Widziałem na trasie kilka osób, którymi musieli zająć się sanitariusze. Nie widziałem za to, po raz pierwszy chyba, kibiców z równoległej akcji „maszeruję kibicuję”. Podejrzewam, że to przez to, iż tak pędziłem i nie zdążyli dotrzeć do miejsca na trasie, w którymi mieli się mijać z biegaczami.
Impreza bardzo udana i szkoda tylko, że tak mało spotkałem na trasie znajomych.


fot. Andrzej Jurewicz

Wegetariańska dieta ketogeniczna - One More Luv - recenzja

Wstęp Kiedy waga łazienkowa pokazała bez ostrzeżenia numerek zaczynający się od cyfry 9 postanowiłem zareagować. Jako, że miesiąc temu miałe...